
12 kwietnia o godz. 20.00 na Dużej scenie Teatru Polskiego w Poznaniu zostanie zaprezentowany spektakl Don Kiszot Mateusza Pakuły w reżyserii Macieja Podstawnego.
Na scenie zobaczyć będzie można: Klarę Bielawkę, Annę Kłos-Kleszczewską, Małgorzatę Niemirską, Mariusza Benoit, Dobromira Dymeckiego (gościnnie), Adama Ferencego, Sławomira Grzymkowskiego, Krzysztofa Ogłozę.
Don Kiszot to bezdomny z wyboru – sam wykluczył się ze społeczeństwa. Jego marzenie o rzeczywistości przybrało postać choroby i to właśnie ten patologiczny stan stał się sposobem na oglądanie świata. Jak wirus Don Kiszot pojawia się w życiu innych ludzi, z ich własnymi obsesjami, by zarazić ich wielkimi i małymi pytaniami o człowieka. Na te pytania twórcy chcą znaleźć odpowiedź analizując kłamstwo, w jakim każdy z nas z łatwością może się zatracić. Pokazują, jak bardzo zapośredniczona jest nasza rzeczywistość i jak łatwo zagubić się we własnych projekcjach. Przedstawienie Macieja Podstawnego to wielopiętrowy eksperyment, któremu rytm nadają echa, odbicia i wariacje zdarzeń. Integralną częścią spektaklu są aktorskie prowokacje – rejestrowane kamerą performans zrealizowane w okolicach Pałacu Kultury i Nauki wiosną 2010 roku.

Fot. Witek Orski / Maciej Podstawny
Łukasz Drewniak w „Przekroju” pisał o spektaklu:
Don Kiszot (Adam Ferency) to bezdomny wariat, a raczej aktor, który przygotowując się do roli, wybiera los Rycerza Smętnego Oblicza. Nie chce widzieć polskiej rzeczywistości: od brudu życia ucieka w brud heroicznej i baśniowej fikcji. Po współczesnej Warszawie łazi za nim Sancho (bardzo dowcipny Dobromir Dymecki), student kulturoznawstwa. Szaleniec i jego druh biją się z Indianami, gadają z menelem podającym się za króla Filipa II (Mariusz Benoit), uciekają przed dyrektorem teatru powszechnego w Andaluzji (Krzysztof Ogłoza), są uwodzeni przez nastoletnią galeriankę Dulcyneę (obłędnie kusząca Klara Bielawka) i jej atrakcyjną babcię Lol. Bawią pokazywane na ekranie aktorskie happeningi na Dworcu Centralnym, przed stacją metra, w pobliskim McDonaldzie. Donkiszotowscy aktorzy głoszą „na mieście” ewangelię donkiszotyzmu, wypytują natrętnie przechodniów o swojego idola bohatera: „Czy był i sobie poszedł, czy był i jeszcze nie przyszedł?”