oraz: Magdalena Banachowicz, Sylwia Cybulska, Lidia Czerniak, Natalia Gorzelańczyk, Maria Lademann, Ewa Marciniak, Magdalena Baranowska, Roksana Niewadzisz, Aleksandra Skirecka, Katarzyna Surma, Przemysław Degórski, Krzysztof Krawczyk, Maciej Sobieski, Tomasz Sternal, Filip Willmann
Nienormalność! Cóż to za okrutne słowo, którym ludzie nauki straszyli i nadal straszą każdego, kto jeszcze nie porzucił nikłej nadziei na znalezienie w świecie czegoś innego niż nieubłagana statystyka i „żelazna konieczność”! Każdy, kto usiłuje spojrzeć na życie inaczej, niż wymaga tego współczesny światopogląd, może i powinien oczekiwać, że zaliczą go w poczet ludzi nienormalnych. Zaliczą – to jeszcze nic, można być nawet dumnym z tego wyróżnienia! Całe nieszczęście polega na tym, że nikt, dosłownie nikt z obecnie żyjących, nie jest w stanie długo pielęgnować myśli o możliwości odmiennego patrzenia na świat. Za każdym razem, kiedy komuś przychodzi do głowy, że współczesne prawdy są jedynie prawdami jednej epoki i że nasze „przekonania” mogą być równie fałszywe, co przekonania naszych przodków – zaczyna mu się wydawać, że zboczył na manowce i zmierza wprost w ramiona szaleństwa.
Lew Szestow
„Mistrz i Małgorzata” według Lifanowa jest opowieścią o poszukiwaniu wolności artysty. Kłopoty z nią ma poeta Iwan Bezdomny (świetny Łukasz Chrzuszcz), redaktor Berlioz (przekonujący Wojciech Kalwat), i tytułowy Mistrz. Ale jest też opowieścią o diable...
Reżyser niczego nie naśladuje. Stwarza przy pomocy scenografki na scenie przestrzeń, która budzi grozę, przerażenie... Z tego miejsca nie ma jednak „ucieczki do wolności”. Ta sama przestrzeń może dać schronienie przed światem doczesnym, przed złem, ale nie szatanem. (…) Woland ze swoją świtą potrafi być wszędzie.
Woland ma poważnego przeciwnika – Mistrza. Michał Kaleta stworzył postać, która na pewno wyrasta z Bułhakowa, ale jednocześnie jest bardzo współczesna. (…) W drugim akcie podczas rozmowy z Iwanem Bezdomnym wytworzyła się sytuacja wręcz magiczna. (...)
Dawno nie widziałem w Poznaniu spektaklu teatralnego zrealizowanego z takim rozmachem. Wróżę mu długi i piękny żywot.
Stefan Drajewski, „Głos Wielkopolski”, 17.10.2009