Poznań - miasto know-how
Teatr Polski w Poznaniu
Spektakle
Odwiedziny
Jon Fosse
Reżyseria:  Paweł Szkotak
Przekład: Halina Thylwe
Scenografia:  Izabela Kolka
Opracowanie muzyczne:  Bartosz Borowski
Kompozycja świateł:  Jacek Chmaj


Prapremiera: 31-03-2006
Scena: Malarnia
Czas trwania: 1 godzina 20 minut


Obsada:
Teresa Kwiatkowska /Matka/
Barbara Prokopowicz /Dziewczyna (Siv)/
Henryk Niebudek /Mężczyzna (Eivind)/
Łukasz Pawłowski /Brat (Leif)/

Jon Fosse to jeden z największych współczesnych dramaturgów europejskich. O jego znaczeniu niemiecki tygodnik „Die Woche” napisał „Na początku był Henryk Ibsen, następnie nie było nic, a teraz mamy Jona Fossego”. Co sprawia, że wymienia się go jednym tchem obok Bergmana i Becketta? Kluczem do jego twórczości są dwa pojęcia: zwyczajność i samotność. Z postaciami „Odwiedzin“ łatwo się utożsamić. Nie są bohaterami z pierwszych stron gazet. Żyją „po cichu”. Samotna matka, jej przyjaciel, bezrobotna córka, syn próbujący się usamodzielnić. Problemy ani większe, ani mniejsze niż te, z którymi spotykamy się na co dzień. Zanik rodzinnych więzi, emocjonalny chłód, rozpaczliwa tęsknota za miłością... A kiedy przyglądamy się bohaterom bliżej, widzimy z jaką borykają się tajemnicą. Jak wzajemne urazy i bolesne doznania z przeszłości uniemożliwiają im porozumienie. Fosse analizuje psychologiczne relacje czwórki bohaterów z chirurgiczną precyzją i dyskretną powściągliwością.

 

Prawa autorskie w Polsce reprezentuje Agencja Dramatu i Teatru ADiT.

Recenzje

Słowa używane przez bohaterów tej sztuki (bardzo proste zresztą), mają ukryte różne pokłady prawdy. Aktorzy mając tę świadomość, doskonale to wykorzystują. Zasiewają niepokój. I z takim wyszedłem z teatru.
Stefan Drajewski, „Głos Wielkopolski”, 3.04.2006


„Odwiedziny” to historia, której siłą jest niedopowiedzenie. Matka i jej nowy Mężczyzna, dziewiętnastoletnia Córka i starszy Syn. To czworokąt niezdrowych relacji, niezagojonych ran. Gdzieś pojawiło się zło, krzywda, lecz do końca nie wiadomo, kto komu ją wyrządził, kto pierwszy kogo dotknął. Słowa nic nam nie powiedzą, bo nie niosą żadnej treści - postaci po prostu nie umieją już ze sobą rozmawiać. W tej małej scenicznej przestrzeni aż gęsto jest od napięcia, poczucia skrzywdzenia, niezdrowych emocji, które się kumulują. Córka (świetna Barbara Prokopowicz) daje im wreszcie upust w mocnej scenie z urodzinowym tortem. Gdy aktora i widza dzieli niecały metr, nie ma już miejsca na fałsz i półśrodki, trzeba grać prawdziwie i przekonująco, bowiem każdy zgrzyt zostanie wnet zauważony. (...) Warto zobaczyć „Odwiedziny” dla palącego znaku zapytania, którego nie sposób z siebie zmyć po wyjściu z teatru.
Michał Wybieralski
, „Echo Miasta”, 6.04.2006


Wchodzimy do pachnącej świeżym drewnem Malarni. Wygodne krzesła pokryte kremowym materiałem. Scenografia pokoju w minimalistycznej estetyce. Kremowa sofa, lampa z IKEA. Zwykłe mieszkanie. Cztery osoby, cztery charaktery, cztery pary zagubionych oczu. Lęk, brak porozumienia, problemy z komunikacją. (...) To spektakl o nas. Zdecydowanie warto. Zajrzeć w głąb siebie.

Tomasz Borowski, www.tutej.pl, 5.04.2006


Paweł Szkotak podjął się zadania trudnego: interpretacji sztuki „Odwiedziny”. Pokazanie życia bohaterów, wejście w ich świat z zachowaniem precyzji i subtelności tekstu, nie było sprawą łatwą. Od razu trzeba podkreślić, że Szkotakowi ta sztuka się udała. Ciekawy zamysł reżyserski, świetny dobór aktorów, oszczędna i prosta scenografia sprawiają, że w świat bohaterów wchodzimy stopniowo, dokładnie podglądając ich życie. Przestrzeń sceniczna skonstruowana została w ten sposób, by budzić skojarzenia z mieszkaniem każdego z nas. Przechodzący między widownią aktorzy wywoływali wrażenie, że jesteśmy cząstką tego świata przedstawionego, że czujemy się, jakbyśmy byli u siebie.Z postaciami „Odwiedzin” łatwo się utożsamić. Bohaterami są ludzie tacy jak my. Samotna matka (Teresa Kwiatkowska), próbujący żyć na własny rachunek syn (Łukasz Pawłowski) oraz zrezygnowana córka (Barbara Prokopowicz). Jest jeszcze przyjaciel matki (Henryk Niebudek), tajemniczy, podstarzały mężczyzna. W tej rodzinie brakuje ojca, jego odejście nie pozostało bez wpływu na dzieci. Bohaterowie „Odwiedzin” cierpią z powodu braku porozumienia. Mówiąc do siebie, mówią obok siebie – wiele kwestii aktorzy często powtarzają. Niemożność porozumienia się spowodowana jest urazami i bolesnymi wspomnieniami z przeszłości. Bo tylko przeszłością żyją bohaterowie sztuki. Na stwierdzenie brata, że trzeba pomyśleć o przyszłości, siostra wybucha sarkastycznym śmiechem. Teraźniejszości jakby nie było – z prostej przyczyny, bo jest ona po prostu przykra, wiąże się z zanikiem więzi tak potrzebnych w rodzinie, emocjonalnym ziąbem i rozpaczliwą potrzebą miłości.
Maciej Kwiatkowski, Szymon Śliwiński, artPapier, 16.08.2006