Poznań - miasto know-how
Teatr Polski w Poznaniu
Spektakle
Pomórnik. Kryminał ekologiczny
Olga Tokarczuk
Reżyseria:  Emilia Sadowska
Adaptacja:  Emilia Sadowska
Scenografia i kostiumy:  Katarzyna Stochalska
Reżyseria świateł:  Damian Pawella
Muzyka:  Marcin Mirowski
Inspicjent:  Elżbieta Bednarczyk


Premiera: 11-09-2010
Scena: Duża scena
Czas trwania: 1 godzina 30 minut


Obsada:
Wielka Stopa //
Barbara Krasińska /Duszejko/
Zbigniew Waleryś /Matoga/
Jakub Papuga /Dyzio/
Katarzyna Dałek, Oriana Soika /Dobra Nowina/
Piotr B. Dąbrowski /Czarny Płaszcz, Wnętrzak/
Michał Kaleta /Boros, Myśliwy/
Wiesław Zanowicz /Listonosz/
Piotr Kaźmierczak /Dentysta/
Anna Sandowicz /Młoda Dyrektorka, Kochanka Wnętrzaka/
Teresa Kwiatkowska /Żona Prezesa/
Wojciech Kalwat /Prezes, Ksiądz Szelest/
Sylwester Woroniecki /Komendant/

Spektakl na podstawie powieści Olgi Tokarczuk „Prowadź swój pług przez kości umarłych”

Recenzje

Emilia Sadowska myśli obrazami i tego samego wymaga od widza. „Pomórnik” to niezwykle inteligentna gra od samego początku prowadzona z widzem. Gra, w której iskrzy się od groteski i ironii, gdzie tematy poważne przeplatane są wybuchami śmiechu. Jednak często jest to śmiech gorzki, zmuszający do refleksji.
W „Pomórniku. Kryminale ekologicznym” wcale nie jest istotne, kto zabija (chociaż trup ściele się gęsto), nie jest ważny wątek katolickiej obłudy, polityczno-towarzyskiej kliki rządzącej Płaskowyżem. To tylko preteksty do wejścia w świat wyobraźni twórców spektaklu, do podróży w którą warto się wybrać. A kim jest tytułowy Pomórnik? To jedno z wielu pytań na które widz musi odpowiedzieć sobie sam.
Radek Rakowski, www.mmpoznan.pl, 13.09.2010

 


W „Pomórniku” (...) część grozy zastąpiła na scenie satyra. Jeśli jest polowanie na bażanty, to koniecznie w stroju komandosa z kamizelką kuloodporną i w narciarskich goglach. Jeśli mamy prowincjonalnego dentystę, to takiego, który pociąga z piersiówki, a napędzane kołowrotkiem wiertło wyciera o brudny fartuch. Wyobraźni i poczucia humoru reżyserce odmówić nie sposób (...). Dobrze sprawdziła się minimalistyczna scenografia – pajęczyna z leśnego poszycia – oraz zlewające się z tłem podjazdy i wzniesienia. A z pomocą muzyki i światła udało się wykreować klimat zatopionego w półmroku odludzia na polsko-czeskim pograniczu. Odludzia, wykrzywionego niepewnością i strachem.

Michał Gradowski, „Gazeta Wyborcza” , 13.09.2010