Spektakl na podstawie powieści Olgi Tokarczuk „Prowadź swój pług przez kości umarłych”
Emilia Sadowska myśli obrazami i tego samego wymaga od widza. „Pomórnik” to niezwykle inteligentna gra od samego początku prowadzona z widzem. Gra, w której iskrzy się od groteski i ironii, gdzie tematy poważne przeplatane są wybuchami śmiechu. Jednak często jest to śmiech gorzki, zmuszający do refleksji.
W „Pomórniku. Kryminale ekologicznym” wcale nie jest istotne, kto zabija (chociaż trup ściele się gęsto), nie jest ważny wątek katolickiej obłudy, polityczno-towarzyskiej kliki rządzącej Płaskowyżem. To tylko preteksty do wejścia w świat wyobraźni twórców spektaklu, do podróży w którą warto się wybrać. A kim jest tytułowy Pomórnik? To jedno z wielu pytań na które widz musi odpowiedzieć sobie sam.
Radek Rakowski, www.mmpoznan.pl, 13.09.2010
W „Pomórniku” (...) część grozy zastąpiła na scenie satyra. Jeśli jest polowanie na bażanty, to koniecznie w stroju komandosa z kamizelką kuloodporną i w narciarskich goglach. Jeśli mamy prowincjonalnego dentystę, to takiego, który pociąga z piersiówki, a napędzane kołowrotkiem wiertło wyciera o brudny fartuch. Wyobraźni i poczucia humoru reżyserce odmówić nie sposób (...). Dobrze sprawdziła się minimalistyczna scenografia – pajęczyna z leśnego poszycia – oraz zlewające się z tłem podjazdy i wzniesienia. A z pomocą muzyki i światła udało się wykreować klimat zatopionego w półmroku odludzia na polsko-czeskim pograniczu. Odludzia, wykrzywionego niepewnością i strachem.
Michał Gradowski, „Gazeta Wyborcza” , 13.09.2010