Sztuka węgierskiego autora to komedia zaprawiona szczyptą melancholii. Jej akcja rozgrywa się na prowincji, gdzie miejscowa dziewczyna marząca o lepszym życiu – w tej roli Katarzyna Bujakiewicz – spotyka przyjezdnego mężczyznę, równie jak ona poszukującego wolności i odmiany. Pomimo podobieństw, jest jednak między nimi pewna różnica – ona pragnie wyrwać się do świata, on głównie ucieka przed apodyktyczną żoną. Dla obojga tytułowa Portugalia staje się symbolem wyśnionej nowej idealnej rzeczywistości.
Siłą „Portugalii” są przede wszystkim świetnie napisane role i liczne akcenty humorystyczne, wynikające ze zderzenia świata prowincjuszy ze światem wielkomiejskich bohaterów.
Weszłam w „Portugalię” jak w masło, w jej bohaterów jak w dym. Jakbym od zawsze znała Pinceta Leszka Lichoty... Jakbym codziennie widywała Szatana, który wrósł w stolik, w krzesło, w kieliszek i jego zawartość aplikowaną mimochodem, acz skwapliwie. Jakbym wciąż mijała na ulicy, nieco lękliwie, Buraka Piotra Kaźmierczaka – faceta, który najpierw da w pysk, a potem się zastanowi... Jakbym wypiła już niejedną kolejkę u Gospodarza Rolanda Nowaka, bo to podła knajpa, ale dobra, bo jest; i on jest solidna firma i ludzki gość (bardzo przekonująco zagrane, bardzo).
Ewa Obrębowska-Piasecka, „Gazeta Wyborcza”, 31.05.2004
Przedstawienie „Portugalia” Teatru Polskiego w Poznaniu pozwala na nowo poznać delikatny i gorzki smak prowincji.
Dominika Krzywotulska, „Foyer”, 7/2004
Uważam, że aktorzy są znakomici. Doskonale utrzymali równowagę między komedią i tragikomedią. Podobało mi się, że Buraka można było się przestraszyć, a nie tylko śmiać się z niego. Chciałem też pochwalić reżyserię, szczególnie ostatniej sceny. Bardzo ucieszyłem się z muzyki, bo właśnie tak ją sobie wyobrażałem. [...] Podobała mi się również prostota dekoracji. [...] Rola Szatana i rola Żony w tekście są właściwie jednym wielkim nic, a tu aktorzy stworzyli prawdziwe kreacje. Co ciekawe, we wszystkich przedstawieniach, które widziałem, Czaruś i Myszka stanowili właściwie tło – to pozostali byli głównymi bohaterami sztuki. Tutaj zaistniała pewna równowaga, co bardzo mi się podobało.
Zoltan Egressy w rozmowie z Marcinem Maćkiewiczem, „Gazeta Wyborcza”, 12.06.2004
W świetnie puentującym bieg zdarzeń finale (...) na tle jednoznacznie komediowo potraktowanych postaci, zyskują przede wszystkim role i postacie bardziej wyciszone i refleksyjne. Takie jak Myszka – Katarzyny Bujakiewicz czy Czaruś – Jakuba Papugi.
Olgierd Błażewicz, „Głos Wielkopolski”, 18.05.2004
Kempa umie wyważyć proporcje. Nie osądza – ostrą szpilką przebija samoupiększenia, od których nikt nie jest wolny, na widowni także. Namawia do trzeźwego patrzenia na życiowy teatrzyk, w jakim zdarza się nam wszystkim grać komiczno-żałosne role. Na dzisiejszej scenie, gdzie najchętniej sięga się po uczucia skrajne – kocham albo nienawidzę – oglądanie spraw we właściwym wymiarze jest frajdą nie do przecenienia.
Jacek Sieradzki, „Przekrój”, 4.07.2004
NAGRODY:
Nagroda reżyserska dla Iwony Kempy na III Ogólnopolskim Festiwalu PRAPREMIER 2004 w Bydgoszczy.
Nagroda reżyserska dla Iwony Kempy na IV Festiwalu Dramaturgii Współczesnej „Rzeczywistość przedstawiona” 2004 w Zabrzu.
Nagroda aktorska dla Katarzyny Bujakiewicz za rolę Myszki na IV Festiwalu Dramaturgii Współczesnej „Rzeczywistość przedstawiona” 2004 w Zabrzu.
Nagroda aktorska dla Piotra Łukawskiego za rolę Szatana na IV Festiwalu Dramaturgii Współczesnej „Rzeczywistość przedstawiona” 2004 w Zabrzu.