Poznań - miasto know-how
Teatr Polski w Poznaniu
Spektakle
Szarańcza
Biljana Srbljanović
Reżyseria:  Paweł Szkotak
Przekład: Dorota Jovanka Ćirlić
Scenografia i kostiumy:  Izabela Kolka
Choreografia:  Jacek Badurek
Opracowanie muzyczne:  Bartosz Borowski
Reżyseria świateł:  Ewa Garniec
Projekcje:  Szymon Felkel
Konsultacje muzyczne:  Jacek Winkel


Prapremiera: 25-10-2008
Scena: Duża scena
Czas trwania: 2 godziny
Liczba przerw: 1

Obsada:
Anna Walkowiak /Nadeżda/
Kazimiera Nogajówna /Babcia Nadeżdy/
Piotr Kaźmierczak /Milan/
Magdalena Płaneta /Dada/
Piotr Szrajber /Fredi/
Katarzyna Bieniek /Alegra/
Barbara Krasińska /Żana, Ćma/
Andrzej Szubski /Maks/
Zbigniew Waleryś /Ignjatović/
Wojciech Kalwat /Jović/
Edward Warzecha /Simić/
Małgorzata Peczyńska /Pani Petrović/
Łukasz Chrzuszcz, Jakub Papuga, Paweł Siwiak /Urzędnik, Bywalec klubu/

W „Szarańczy” Biljany Srbljanović wszyscy są ofiarami – starzy, młodzi, rodzice, ich dzieci. Umiera rodzina, umiera samotny człowiek, umiera miłość i przyjaźń. Biljana Srbljanović pisze o pustce, o ludziach, którzy mają kłopoty z elementarną komunikacją, są bezduszni, egoistyczni, niespełnieni. Młodzi płacą za grzechy swoich rodziców, nie mają do kogo się odwołać, na kim się oprzeć, starzy schowali się za swoimi funkcjami – czy to ojca, czy matki, czy członka Akademii Nauk. Jedni i drudzy żyją odarci ze złudzeń (…).

 

„Szarańcza” to opowieść o jednej starości i wielu samotnościach. „Pokolenie wczoraj jeszcze młodych ludzi, zestarzało się w okamgnieniu, w ciągu jednej nocy wszystko zaczęło zmierzać do swojego końca” – powiedziała w wywiadzie autorka. – „Nie bez znaczenia jest też nasz stosunek do tradycji, o której nie przestajemy mówić i wciąż ją niszczymy. Pokolenie młodych ludzi, między dwudziestym piątym a trzydziestym rokiem życia, przeżyło tu cztery wojny. U nas, kiedy doczekasz się pierwszej menstruacji, już wchodzisz w menopauzę”. Starość u Biljany Srbljanović ma dwa oblicza. To starość fizyczna, nieuchronnie związana ze strachem przed śmiercią i duchowa, często ukryta pod szminką lub miną na pokaz.

Recenzje

Młodzi brzydzą się starych, gardzą nimi z bezinteresownej nienawiści albo dlatego, że przypominają im o istnieniu końca. Starzy przytłaczają młodych, jakby nie mogli wybaczyć, że tamci wciąż mają przed sobą życie. Matka nie umie się powstrzymać – wygarnia córce, że jest niczym, bo porzucił ją mąż. Ojciec traktuje syna jak zero, a sam od lat wykupuje losy na na loterię – niczym zaślepiony głupiec. A młodzi są starzy: wypaleni, zmęczeni. Nie planują, nie pragną. Kręcą się w kółko i polują. Ofiarą geja, z przerażeniem rejestrującego u siebie pierwsze zmarszczki, będzie chory ojciec, który niczego nie słyszy i robi pod siebie. (…)
Świetna, dwupoziomowa scenografia pomnożyła przestrzeń sceny poznańskiego Teatru Polskiego, dając postaciom więcej pola do dokonywania zbrodni, ale też zamykając je w jednym czasie i wspólnym, wielopiętrowym świecie. Stal, szkło, minimalizm – to dość, byśmy wiedzieli, że znajdujemy się we współczesności. (…)
Postaci Srbljanović kochać nie umieją, udają tylko obłudnie i ckliwie. Słodki dialog między nienawidzącymi się małżonkami śmieszy jak scena z sitcomu. Wymuszone próby czułości obnażają uczuciowe upośledzenie. Tak zaawansowane, że bohaterowie nie dostrzegają śmierci, gdy naprawdę przychodzi. (…)

Paulina Wilk, „Rzeczpospolita", 28 października 2008.

 

Szkotak tworzy teatr schowany za matową szybą. Bez zbliżenia do jakiejkolwiek postaci. Jakby to byli zimni ludzie w lodowatym świecie. Jakby zamroziła ich wojna w byłej Jugosławii. Postawiona na scenie metalowa buda skutecznie likwiduje wszelkie szanse na ciepło, intymność relacji. (…)
Jest w tej sztuce i czekanie na śmierć starych ludzi, i zazdrość o pustkę młodości. Tytułowa „szarańcza” oznacza po prostu plagę nieczułości: młode, głodne życia osobniki zeżrą stare, jak i wszystko, co można zjeść. Srbljanović pozwala swoim starym bohaterom skomleć o troskę, miłość i uwagę jak psom przywiązanym do drzewa w lesie lub zostawionym przy autostradzie. A młodzi szamocą się w sferach iluzji – polityce, biznesie, telewizji i seksie. Póki ktoś w głowie nie wyłączy im światła.

Łukasz Drewniak, „Dziennik", 31 października 2008.

 

Szarańcza jest owadem spędzającym większość życia samotnie. Samotność to cecha charakteryzująca wszystkie postaci w tej sztuce: samotni są starzy ludzie żebrzący o uczucia swoich dzieci i wnuków, samotni są młodzi, bo nie potrafią kochać drugiego człowieka rówieśnika i nie potrafią kochać tych, którym zawdzięczają życie. Żana (Barbara Krasińska) nie może się porozumieć z matką (Małgorzata Peczyńska). Dada oczekuje od teścia tylko pieniędzy i żeby zniknął z ich – jego mieszkania. Fredi nie radzi sobie z chorobą ojca. (...)
Siłą tego przedstawienia są również aktorzy. Każda rola skonstruowana jest z misterną precyzją i konsekwencją. Nikt nikogo nie udaje, nie fałszuje.

Stefan Drajewski,, „Głos Wielkopolski", 27 października 2008.