Poznań - miasto know-how
Teatr Polski w Poznaniu
Spektakle
Kobieta sprzed dwudziestu czterech lat
Roland Schimmelpfennig
Reżyseria:  Marek Fiedor
Przekład: Karolina Bikont
Scenografia:  Monika Jaworowska
Muzyka:  Tomasz Hynek
Reżyseria świateł:  Wojciech Puś
Projekcje:  Wojciech Puś
Inspicjent:  Maria Skowrońska-Ferlak


Prapremiera: 19-11-2005
Scena: Malarnia
Czas trwania: 1 godzina 20 minut


Obsada:
Roland Nowak /Frank/
Barbara Krasińska /Claudia, jego żona/
Zina Kerste /Romy Vogtländer/
Michał Kaleta /Andi, syn Franka i Claudii/
Magdalena Płaneta /Tina, dziewczyna Andiego/

Czterdziestokilkuletni mężczyzna przeprowadza rozrachunek ze swoim życiem - czy po dwudziestu czterech latach można powrócić do ideałów młodości? Czy można odnaleźć minione uczucie? Czy da się obudzić uśpione wzruszenie, emocje, ożywić to, co, wydaje się, już dawno w nas umarło? Odpowiedzi na te pytania stara się udzielić nam jeden z najwybitniejszych współczesnych dramaturgów niemieckich. To jego debiut na poznańskiej scenie.

 

Projekt "Kobieta sprzed dwudziestu czterech lat" Rolanda Schimmelpfenning-polska prapremiera" wspierany przez Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej.

Projekt "Die Frau von früher" - polnische Erstaufführung" wurde von der Stiftung füf deutsch- polnische Zusammenarbeit gefördert".

Recenzje

"Ta trzecia" - to zasadniczy, choć bardzo niejednoznaczny wątek spektaklu. Kim właściwie jest? Czy to tajemnicza Romy (mocna, wyrazista kreacja Ziny Kerste), która pewnego dnia staje w drzwiach domu swego dawnego ukochanego, Franka (w tej roli bardzo przekonujący Roland Nowak), wyznając jemu i jego żonie, że chce z nim zostać na zawsze? Czy może raczej owa zazdrosna i podejrzliwa żona (Barbara Krasińska)? Która z kobiet była pierwsza? Która jest dla Franka ważniejsza? To dylemat, który rozstrzyga się w głowie głównego bohatera, widzowie mogą tylko biernie obserwować lawinę dramatów. Tak jak obserwujemy - bezradnie lub obojętnie - cudze rodzinne kłótnie i przeprowadzki, z okien własnych domów lub w okienku telewizora.

Marta Kaźmierska, „Gazeta Wyborcza”, 21 listopada 2005

 

... bohaterowie to trójka czterdziestolatków, którzy pogubili się w życiu, zapomnieli o ideałach młodości, o emocjach. Ugrzęźli w małej stabilizacji. Świetnie zarysował taką właśnie postawę Roland Nowak. Jego Frank niczego nie udaje. Jest takim czterdziestolatkiem, który po prostu zapomniał.[...] Równie interesującą kreacją co Roland Nowak stworzyła Zina Kerste. Aktorka grająca tytułową kobietę sprzed 24 lat, postać najmniej określoną w tekście, po prostu jest. Jest naturalna, jest sobą, jest jak wyrzut sumienia.

Stefan Drajewski, „Głos Wielkopolski”, 21 listopada 2005

 

Skromne przedstawienie Fiedora fascynuje swą tajemnicą; to,że niczego nie da się tu racjonalnie wyjaśnić nie jest wadą, skoro reżyser potrafi samą gęstością znaków przykuć uwagę widowni. Z piękną powściągliwością, uciekając od tłumaczenia postaci, grają Zina Kerste, Barbara Krasińska, Roland Nowak. [...] Widz polski, mocno już zmęczony dopowiadaniem mu w teatrze wszystkiego do końca, z przyjemnością wchodzi w ten sen.

Jacek Sieradzki, „Przekrój”, 5 stycznia 2006