Jakie role mają do spełnienia we współczesnym świecie kobieta i mężczyzna? Kim dla siebie są? Jakie maski przywdziewa człowiek będąc w relacji z drugą osobą?
Anna Augustynowicz, reżyser „Nory” Henrika Ibsena, stara się obnażyć mechanizmy gier, jakie stają się udziałem ludzi znajdujących się w różnych relacjach społecznych. Nora gra rolę podporządkowanej mężowi żony. Jest uległa i zalotna. Pod maską tą kryje się jednak zupełnie inna kobieta. Kobieta, która ma odwagę opuścić męża i dzieci, by szukać prawdy o sobie.
Augustynowicz z maestrią godną najlepszego neurochirurga dokonała adaptacji tekstu Ibsena. Dziewiętnastowieczny kostium dramatu zniknął, zostały archetypy, to, co w człowieku niezmienne i najbardziej odporne na działanie czasu. Do tak zarysowanej sytuacji dramatycznej Marek Braun zakomponował scenę, która swoją ascezą z jednej strony podkreśla uniwersalizm tematu, z drugiej podtrzymuje nić chłodu łączącą współczesny dizajnerski salon z ibsenowskim domem mieszczańskim z końca XIX wieku. Dodatkowo nastrój potęguje cisza.
Problem Nory – kobiety podporządkowanej mężczyźnie i problem Helmera – kiedyś dominującego patriarchy a dziś powiedzielibyśmy macho, nie zniknął. Relacje są podobne, by nie powiedzieć takie same.
Stefan Drajewski, „Głos Wielkopolski”, 17 listopada 2008
W tym spektaklu nie ma zbędnej ornamentyki, za to są ludzie i emocje, które ich zatruwają. Nora, grana przez Katarzynę Bujakiewicz, jest, zgodnie z założeniami samego Ibsena, kobietą obsadzoną w pewnej roli: jest żoną i matką, właściwie marionetką w rękach swojego męża, a przy tym wszystkim w dużej mierze dzieckiem. (…) Nora jest lalką, Torwald – jej właścicielem, a nad nimi unosi się kłamstwo.
Magda Wójcicka, www.tutej.pl, 17 listopada 2008