Poznań - miasto know-how
Teatr Polski w Poznaniu
Spektakle
Opowieści Argentyńskie
Witold Gombrowicz
Reżyseria:  Paweł Kamza
Scenariusz:  Paweł Kamza
Scenografia:  Izabela Kolka
Kompozytor:  Paweł Moszumański
Choreografia:  Witold Jurewicz
Inspicjent:  Maria Skowrońska-Ferlak


Premiera: 10-10-2004
Scena: Malarnia
Czas trwania: 1 godzina 15 minut


Obsada:
Ewa Szumska, Barbara Krasińska /Gośka Alicja - Polka, dziennikarka/
Zina Kerste /Susan Macbeth Bush Ballock - Szkotka, nauczycielka/
Łukasz Pawłowski /Joaquin Perez Fernandez Rivas Rooney - redaktor pism literackich/
Michał Kaleta /Hector Bianceri- Francuz, pisarz/
Roland Nowak /Głos/

Spektakl powstał we współpracy z Międzynarodowym Festiwalem "Konfrontacje Teatralne" w Lublinie.

Czworo bohaterów: Polka - dziennikarka, Szkotka - nauczycielka, pisarz - Francuz i debiutujący poeta z Buenos Aires podróżują po Argentynie. Uciekli z domu ścigani przez Przeszłość. Mają nadzieję w Andach, na plażach oceanu, lub na pampie odnaleźć odpowiedź na pytanie: ja?... co to jest teraz, to ja? Czy owo „ja” bliższe będzie Hamleta, czy Don Kiszota? Każdy powinien, według Gombrowicza, stworzyć siebie jak postać księcia duńskiego, lub Rycerza z Manchy.

Recenzje

„Miło się to oglądało, bo aktorzy Teatru Polskiego w Poznaniu sprawni w swoim rzemiośle i dobrze przez Pawła Kamzę wyreżyserowani.”

Magdalena Jankowska, „Kresy”, nr 4, R. 2004

 


W poszukiwaniu inspiracji najdalej chyba poszli Łukasz Czuj w warszawskim Teatrze Studio i Paweł Kamza w Teatrze Polskim w Poznaniu, tworząc swego rodzaju wariacje biograficzne. Drogę tu wskazał sam Jerzy Jarocki dojrzałym, mądrym "Błądzeniem" w Teatrze Narodowym, także ujętym w programie festiwalu. Czuj w swym scenariuszu próbował zabawić się w przypuszczenia, co by było, gdyby Gombrowicz po wojnie wrócił do kraju, Kamza zaś w "Opowieściach argentyńskich" rozłożył fragmenty pisanej za oceanem publicystyki autora "Trans-Atlantyku" na cztery osoby podróżujące po Argentynie w czasach znacznie bliższych naszym: Polkę, Szkotkę, Francuza i Argentyńczyka. Zgrabnie zszył teksty tworzone z zupełnie inną myślą, w autonomiczną fabułę o czwórce znajomych rozpoznających się, zwierzających się sobie z kłopotów, kłócących się, flirtujących. Sympatyczna, stworzona z użyciem oszczędnych środków inscenizacja miała właściwie jedną tylko wadę: nie służyła niczemu poza dość wyrafinowaną zabawą literacką dla wtajemniczonych.

Ta zaś naprawdę nie może liczyć dziś na masową akceptację. Kilkanaście lat temu, po nawale inscenizacji Witkacego (przy podobnej rocznicowej okazji), obserwatorzy wróżyli pisarzowi kwarantannę. Być może czeka ona też i Witolda Gombrowicza. I wcale nie musi przynieść mu krzywdy. Przetrzebi tych, którzy kanon znają na pamięć i którzy w zgłębianiu jego zakamarków bliscy są przegryzienia się na drugą stronę.

Agnieszka Celeda, „Polityka”, 23 października 2004



Reżyserowi i czwórce aktorów udaje się stworzyć szczególną atmosferę, klimat pewnej niezwykłości, rodzącą się z banalnych zdarzeń. Nic dziwnego, że przedstawienie pociąga widza swoim nastrojem , któremu chętnie się poddaje.
Pochwalić trzeba całą czwórkę: Michała Kaletę ( który ma coś z tego Gombrowicza, który był świadomą pozą, nonszalancją, prowokacją i lekceważeniem), Zinę Kerste ( niebanalna erotyka jej postaci), Ewę Szumską ( zapamiętałą w swoim życiowym dynamizmie) i Łukasza Pawłowskiego. Także muzyka Pawła Moszumańskiego stanowi mocny element tego przedstawienia.

Błażej Kusztelski, „Gazeta Poznańska”, 25 października 2004

 


Izabela Kolka zaproponowała taką scenografię, że historie te mogą się rozgrywać zawsze i wszędzie, aczkolwiek dzięki tej scenografii i jeszcze bardziej- choreografii Witolda Jurewicza- duszność argentyńskich plaż się odczuwa. Akcja sceniczna rozgrywa się na wyciągnięcie ręki. Aktor nie może nikogo udawać, musi tym kimś być. I są nimi: Zina Kerste, Ewa Szumska, Michał Kaleta, Łukasz Pawłowski.

Stefan Drajewski, „Głos Wielkopolski”, 25 października 2004