Poznań - miasto know-how
Teatr Polski w Poznaniu
Spektakle
Zemsta
Aleksander Fredro
Reżyseria:  Piotr Cieplak
Scenografia:  Andrzej Witkowski
Muzyka:  Zespół Kormorany


Premiera: 29-10-2005
Scena: Duża scena
Czas trwania: 2 godziny
Liczba przerw: 1

Obsada:
Teresa Kwiatkowska /Podstolina/
Barbara Prokopowicz /Klara/
Jakub Papuga /Wacław/
Wojciech Kalwat /Cześnik/
Piotr Kaźmierczak /Rejent/
Włodzimierz Kłopocki /Dyndalski/
Adam Łoniewski /Papkin/
Łukasz Chrzuszcz, Sylwester Woroniecki /Mularz/

130 lat temu Teatr Polski w Poznaniu uroczyście zainaugurował swą działalność przedstawieniem komedii Aleksandra Fredry ZEMSTA. Pierwsza poznańska scena zawodowa działająca nieprzerwanie od 1875 roku w służbie poznańskiej Melpomeny obchodzi dziś kolejny jubileusz swego istnienia. Z tej okazji pragniemy przypomnieć poznańskim widzom ten niezapomniany wieczór sprzed lat i zaprezentować nową inscenizację fredrowskiej ZEMSTY. Tym razem autorstwa jednego z najwybitniejszych polskich twórców teatralnych, laureata przyznawanej przez miesięcznik "Teatr" nagrody im. Konrada Swinarskiego - Piotra Cieplaka. Reżysera znakomitych przedstawień na deskach Teatrów Narodowego, Dramatycznego, Powszechnego, Rozmaitości i Studio w Warszawie, Teatru Współczesnego we Wrocławiu, Teatru im. Horzycy w Toruniu.

 

SPONSORZY:      

 

 

Recenzje

Cieplak potraktował "Zemstę" tak, jakby ją na powrót oddawał widzom - do śmiechu i do refleksji. Dowcipnie i z czułością. [...] Są w tym przedstawieniu aktorskie perełki zgrabnie oprawione w muzykę Kormoranów. Piotr Kaźmierczak (solidnie postarzony) buduje postać Rejenta z usztywnionych póz i palców układanych w nienaturalne sploty. Klasą sam dla siebie jest Dyndalski (Włodzimierz Kłopocki). To schowany za sługalczymi ukłonami tetryk, który swoje wie, ale nie powie. A Papkin (Piotr Łukawski) zręcznie balansuje na granicy śmieszności i tragizmu.

Ewa Obrębowska-Piasecka, „Gazeta Wyborcza”, 13 października 2005

 

Fredro w garniturze, z Papkinem z kijem baseballowym zamiast szabli autentycznie nas w tym przedstawieniu bawi. A śmiech, tak jak na "Zemście" w kostiumie w 1875 roku, co chwila rozlega się na widowni. [...]
Sprawne aktorsko role i postacie. Przede wszystkim jest to pełna werwy i życia Podstolina - Teresy Kwiatkowskiej i Cześnik - Wojciecha Kalwata. No, i Dyndalski, powracającego po latach nieobecności na tę scenę, Włodzimierza Kłopockiego.

Olgierd Błażewicz, „Głos Wielkopolski”, 31 października 2005

 

Reżyser usunął z "Zemsty" to, co przesłaniało uniwersalność Fredrowskiego arcydzieła. Nie ma tu więc draperii, żupanów, szabli i sukien. Dzięki temu tak bardzo polski Fredro stał się jeszcze bardziej ludzki. W finale z mozolnie spisywanego testamentu Papkin składa papierowy samolocik i wypuszcza go nad widzami. W tym czasie w tle pada słowo: zgoda. Ale tak jak ponad stu laty, tak i dziś nie jest to zgodny chór.

Dorota Kołodziejczyk, „Ozon”, 10 listopada 2005