Obsada:
Piotr Kaźmierczak /Klaudiusz, król Danii/
Michał Kaleta /Hamlet, syn poprzedniego króla i bratanek obecnego/
Wiesław Zanowicz /Poloniusz, kanclerz/
Łukasz Chrzuszcz /Horacjo, przyjaciel Hamleta/
Mariusz Adamski /Laertes, syn Poloniusza/
Piotr B. Dąbrowski /Rosencrantz/
Jakub Papuga /Guildenstern/
Paweł Siwiak/Ozryk/
Andrzej Szubski /Marcellus, oficer/
Wojciech Kalwat /Bernardo, oficer/
Paweł Siwiak /Francisco, żołnierz/
Paweł Siwiak /Reynaldo, sługa Poloniusza/
Paweł Siwiak, Andrzej Szubski /Aktorzy/
Wojciech Kalwat /Grabarz/
Barbara Krasińska /Gertruda, królowa Danii, matka Hamleta/
Barbara Prokopowicz /Ofelia, córka Poloniusza/
*** Duch ojca Hamleta
Andrzej Szubski /Ksiądz/
*** Ochroniarze
oraz Jakub Kurek /Grajek u Bram Świtu/
Giuseppe di Lampedusa uważał, że wobec „Hamleta” „milczenie to jedyny wyraz hołdu, jaki duchy rangi niższej, ale uczciwe, mogą złożyć bóstwom wyższym”. Pozwólmy zatem przemówić „Hamletowi” w reżyserii Pawła Szkotaka. Premiera najsłynniejszego dramatu mistrza ze Stratfordu będzie trzecią realizacją tego arcydzieła w powojennej historii Teatru Polskiego w Poznaniu. Ostatni raz „Hamleta” można było obejrzeć na deskach poznańskiej sceny ponad 40 lat temu – w 1970 roku (spektakl wyreżyserował Jerzy Zegalski), a wcześniej w 1950 roku w reżyserii Wilama Horzycy z legendarną rolą Adama Hanuszkiewicza.
Paweł Szkotak przy pomocy Agnieszki Zawadowskiej (scenografia i kostiumy) odarł „Hamleta” z patyny czasu. W dramacie Szekspira zobaczył przede wszystkim dramat rodzinny w konwencji kryminału politycznego, w którym trup ściele się gęsto. (...) Poznański Elsynor przypomina współczesny loft z oryginalną przestrzenią, w której plątanina korytarzy może się skojarzyć z labiryntem. Trzeba się dobrze w niej orientować, aby się nie zgubić. Jego mieszkańcy noszą eleganckie garnitury, modne kurtki i szale. Kostium teatralny (jako taki) pojawia się w scenie z trupą aktorów jedynie. A jedenastozgłoskowiec brzmi jak proza. (...) Siłą poznańskiego Hamleta są aktorzy, począwszy do Michała Kalety, który konsekwentnie buduje postać tytułową, na strażnikach kończąc. Niezwykle ciekawie postać Ofelii zagrała Barbara Prokopowicz. To nie jest nimfa ani nawet nimfetka. To dziewczyna, która doskonale orientuje się w grach loftowych albo jak kto woli rodzinnych. Te gry nie mieszczą się w jej osobistym porządku wartości i dlatego wybiera śmierć. Świetny jest Piotr Kaźmierczak, niejednoznaczny, intrygujący, godny konkurent Hamleta.
Stefan Drajewski, „Głos Wielkopolski”, 28.03.2012
Paweł Szkotak uważnie przeczytał dramat Szekspira i wybrał z niego wszystko to, co sprawia, że jest uniwersalnym, zrozumiałym pod każdą szerokością geograficzną, psychologicznym thrillerem, w którym – zgodnie z założeniem pierwowzoru – trup ściele się gęsto, a wszystkie osoby pojawiające się na scenie są bohaterami z krwi i kości. (...) Psychologiczne odczytanie „Hamleta” nie byłoby możliwe bez rewelacyjnego zespołu aktorów pojawiających się na scenie. Tu nie ma żadnych słabych punktów. Równie świetne kreacje stworzyli Michał Kaleta, jako Hamlet, Piotr Kaźmierczak jak Klaudiusz, jak również Mariusz Adamski - Laertes, Wiesław Zdanowicz - Poloniusz, Barbara Prokopowicz - Ofelia czy Barbara Krasińska - Gertruda, czy Łukasz Chrzuszcz - Horacjo. Chociaż mają różne role, o różnej wadze w opowieści, to na scenie są równorzędnymi postaciami. Podobnie jak barwna galeria drugoplanowych postaci – każda z nich jest nie tylko wiarygodna, ale zbudowana tak, jak buduje się postaci pierwszoplanowe.
Radek Rakowski, www.mmpoznan.pl, 29.03.2012
Realizacja w Teatrze Polskim wyraźnie przenosi nas w świat celebrytów, w historię z pogranicza biznesowo-mafijnych porachunków, gdzie dobro – siłą rzeczy – zatriumfować nie może. Czekająca na Hamleta Ofelia przechadza się w tę i z powrotem z egzemplarzem "Vanity Fair" w ręku, a sam książę Danii – niczym rasowe dziecko bogaczy – w pewnej chwili zatyka sobie za slipy telefon komórkowy, wdziewa płetwy, okulary do pływania i rozciąga się buntowniczo na białym ręczniku frotte. Miłosne wyznanie zostawi nieszczęsnej Ofelii na i-Padzie. Paweł Szkotak mówi nam wyraźnie: miejsce i czas akcji to tu i teraz. Dania jest więzieniem, ale tę Danię można sobie zrobić wszędzie. Jakby na potwierdzenie tych słów na scenie rozbłyskują raz za razem flesze aparatów niewidzialnych paparazzi. (...)W „Hamlecie” w Teatrze Polskim nie sposób nie zatrzymać się z uwagą przy samym Hamlecie. Podczas trzyipółgodzinnego spektaklu grany przez Michała Kaletę Szekspirowski bohater przykuwa uwagę jak magnes. (...) Kroku Hamletowi dotrzymuje godnie Ofelia - Barbara Prokopowicz - która buduje w spektaklu Pawła Szkotaka naprawdę interesującą, pełnokrwistą, wielowymiarową postać.
Marta Kaźmierska, „Gazeta Wyborcza”, 31.03.2012
„Hamlet” w reżyserii Pawła Szkotaka dzieje się w nowoczesnym bezczasie. Zamek duńskiego władcy to w zasadzie coś w rodzaju luksusowej rezydencji połączonej ze SPA, strzeżonej przez mężczyzn w garniturach, wyposażonych w broń, latarki i nadajniki. Dzięki uniformizacji mężczyzn od razu rozumiemy, że są oni jednakowi w byciu zakładnikami władzy. (...)
Trzeba przyznać, że aktorzy nie szarżują. Obłęd Hamleta i Ofelii jest cieniowany. Ma swoje symptomy, nasilenia, przesilenia, regresy. To nie są role wygrywane karnawalizacyjnie, na szczerbato, na śliniąco. Z ich monologów, zapętleń retorycznych, miotania się, krzyków, przeziera autentyczna, ludzka samotność. (...)
Szkotak daje nam Hamleta, który nie umie dorosnąć. Nie potrafi żyć własnym życiem, odciąć pępowiny. Ofelię, która nigdy nie będzie miała odwagi napisać własnej historii. Dla obojga pępowina stanie się pętlą na szyi, a toksyczni rodzice będą i tak jedynym punktami odniesienia dla ich uwięzionej tożsamości. Do postaci Hamleta, która zdawała się wyeksploatowana, Szkotak dodał złożoność tragedii tkwienia w niedorosłości.
Maria Magdalena Beszterda, www.eczaskultury.pl, 3.04.2012
Paweł Szkotak kładzie akcent na sprawy państwa i sukcesji władzy, opowiada tragedię w konwencji politycznego thrillera. W tak pomyślanej rzeczywistości nie ma miejsca na miłość, pamięć, współczucie, odpowiedzialność. Jest tylko gra, kombinacja układów sił.
Hamlet grany przez Michała Kaletę jest nieprzyjemny, cyniczny, czasami nawet nieludzki. (...) Nie jest tym, który demaskuje obłudę i pozorowaną żałobę dworu. Sam kłamie najwięcej, udaje żal po śmierci ojca, mistyfikuje jego pojawienie się. Wszystko po to, żeby wytrwać do końca rozgrywki. (...) Gra sam jeden przeciwko królowi, rodzinie, szpiclom, urzędnikom i obywatelom. Na ich machinacje i fałsz odpowiada fałszem monstrualnym i ostatecznym. (...)
To jeden z najbardziej samotnych Hamletów, jakich widziałem. Nie ma sojuszników ani przyjaciół. (...) W najbardziej wstrząsającej scenie spektaklu Hamlet wysypuje z urny na swoją twarz prochy Ofelii, jakby grzebał ją w sobie – na zaciśniętych ze złością wargach i zamkniętych powiekach. (...)
Podejrzewam, że żaden inny reżyser młodej generacji nie zrobiłby „Hamleta” w taki sposób i nikogo nie interesowałaby tak widziana polityka. Bo Paweł Szkotak cofa się przed erę postpolityczności, do czasów, kiedy cynizm i naiwność nie egzystowały jeszcze razem w tak dziwnych proporcjach jak teraz. I wychodzi mu apologia ludzkiej bezradności. Skoro „nic nie można”, to może i lepiej. Zostańmy tam, gdzie jesteśmy: w bólu bez szans na odpłatę.
Łukasz Drewniak, „Przekrój”, 23.04.2012